Strony

31 sierpnia 2013

Perłowe girlandy - naszyjnik







Robiłam już naszyjniki z perłami, również i białymi, lecz nigdy nie były to klasyczne sznury pereł. Jednak tym razem chciałam bardziej skierować się w stronę klasyki - tego, co pierwsze przychodzi na myśl, gdy pomyśli się o perłach - więc perły odgrywają w tym naszyjniku może nie pierwszoplanową, ale co najmniej równorzędną ze srebrem rolę. Jeśli klasyka, to i symetria, a poza tym chciałam jeszcze wyeksponować w naszyjniku dużą perłę w postaci kaboszonu, bo taka biała perła pięknie wygląda otoczona oksydowanym srebrem.

Początkowo myślałam, że perły nawlokę na linkę jubilerską. Jednak po chwili namysłu doszłam do wniosku, że nawet najcieńsza linka byłaby zbyt sztywna do pereł, które powinny się lekko układać. Zaraz sobie skojarzyłam, że przecież perły lubią chodzić w parze z jedwabną nicią. No i supełki! Koniecznie! Sznury pereł zawsze kojarzyły mi się z supełkami, rozdzielającymi jedną perłę od drugiej. Supełki mają przynajmniej trzy zalety: zapewniają niewielki dystans między perłami, dzięki czemu każda z nich w pełni ukazuje swoje piękno (perły, zwłaszcza te o regularnym kształcie i pięknym połysku, zdecydowanie na to zasługują), a całość wygląda lekko i elegancko. Po drugie, perły nie rysują się, ocierając jedna o drugą. I w końcu, jeśli pękłaby nić, perły nie rozsypią się po całej podłodze. Oczywiście trzeba jeszcze umieć fachowo zawiązać te supełki, ale supełkowanie pereł okazało się nie takie znów trudne, a wszystko znalazłam przejrzyście wyjaśnione w tym tutorialu. W tutorialu jest również mowa o czymś takim, jak drut francuski, tzw. bullion. Giętki drucik, a właściwie bardziej niż drut, sprężynkowa rurka, ma za zadanie zamaskować nić w tym miejscu, w którym złożona w pętelkę łączy się z zapięciem. Chciałam skorzystać właśnie z tego rozwiązania, niestety udało mi się znaleźć taki drut tylko w wersji posrebrzanej. Dlatego zdecydowałam, że zrobię miseczki do zakończenia nici z perłami. Taka miseczka ma w środku poprzeczny patyczek, do którego przywiązuje się koniec nici.

Wisior w naszyjniku pełni jednocześnie funkcję zapięcia. Ma to tę wielką zaletę, że sznur pereł nie jest dodatkowo (oprócz samego wisiora) podzielony zapięciem z tyłu. Wprawdzie naszyjnik dałby się włożyć i bez rozpinania, ale jeśli chce się go założyć, gdy ma się zrobiony makijaż i ułożoną fryzurę, to zapięcie jak najbardziej się przyda. Źródłem inspiracji była tutaj dla mnie wyjątkowa biżuteria Karloff-Jewellery, od której trudno oderwać mi oczy i każdy element mogę z osobna kontemplować.

6 komentarzy:

  1. Naszyjnik jest niezwykle piękny, zachwyca mnie, a przy tym takie dzielenie się wiedzą bardzo ujmujące.

    OdpowiedzUsuń
  2. naszyjnik jest przepiękny, do czarnej sukni byłby rewelacyjny ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowita praca! Nie mogę oderwać od niej oczu ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Zbiorowo, ale każdej z Was bardzo serdecznie dziękuję.

    OdpowiedzUsuń